środa, 27 lipca 2016

you know you're never fully dressed without a smile!



28.10.1996, IRLANDIA, WATERFORD — DRUGI ROK HISTORII — KOŁO HISTORYCZNE I LITERACKIE — RYCERZE SIEDMIU KRÓLESTW — AKADEMIK GRETA, POKÓJ 107

W ciągu swojego pobytu w Ridley College zdążyła już kilkukrotnie zgubić klucz do pokoju, zepsuć swój telefon, zapomnieć o zajęciach i spóźnić się na zaliczenie. Zrobiła (albo właśnie nie zrobiła) też kilka innych rzeczy, z których niekoniecznie jest dumna... I to jeszcze niechcący. Wielu ludzi zastanawia się, jakim cudem ona jeszcze w ogóle żyje — jest przecież chaosem. Radosnym i przyjaznym, ale jednak chaosem. Często chodzi z głową w chmurach, co niemal zawsze prowadzi do upadku. Albo do wywrócenia czegoś. Albo do spektakularnej i jedynej w swoim rodzaju gleby, z których Orlaith znana jest już wszem i wobec. Po takim upadku dziewczyna zawsze wstaje, śmieje się na głos i idzie dalej. W sumie... w sumie to ona zawsze się śmieje. I to zaraźliwie. Powtarza, że życie jest za krótkie i zbyt wspaniałe, żeby płakać i się smucić. A zaraz potem zamyka się w pokoju i ryczy w poduszkę, bo umarł jej ulubiony bohater z książki, filmu czy serialu. (Przy czym ogląda i czyta Grę o tron. Niektórzy posądzają ją o masochizm). Ma dobre i wielkie serducho, które okazuje każdemu napotkanemu człowiekowi. Można na nią zawsze liczyć; pomoże, wesprze albo wspólnie się pozłości. Swoją naiwnością powala na kolana wszystkich dookoła. O każdego się troszczy — bywa nadopiekuńcza i z tego powodu niektórzy nazywają ją Mamusią. Fanka lumpeksów; na głos powie, że można tam dostać świetne ciuchy za grosze, ale prawda jest taka, że w ten sposób trochę sobie zaoszczędzi. Nigdy się u niej nie przelewało. Teraz dorabia sobie w pobliskim antykwariacie. W swoim portfelu trzyma zdjęcia swojej młodszej siostry, starszego brata i rodziców. I strasznie za nimi tęskni.
________________________________
Cześć i czołem, witamy się ślicznie! :) Orlaith to taka sympatyczna dziewczyna, chociaż nieco niezdarna... Na zdjęciach śliczna Elizabeth Olsen, w tytule Sia, polecam kliknąć w imię i nazwisko oraz portfel. Uprzedzam, że trochę się lenię, więc nie zawahajcie się kopnąć mnie w cztery litery! No i jestem tak roztrzepana jak panna Evans, stąd też mogę sobie czasem o czymś zapomnieć. :c W takim wypadku też od razu mi mówcie! Bawmy się! <3

11 komentarzy:

  1. [Cześć! Lubię takie urocze istoty. I jeszcze Elizka <3 Tylko moją Lyndsey pewnie by wkurzała tym swoim ciągłym śmiechem i wpadaniem na różne obiekty :)
    Życzę miłej zabawy na blogu i ciekawych wątków! :)]

    Lyndsey

    OdpowiedzUsuń
  2. [Pewnie Louey by się zainteresował tą jej niezdarnością. Ogólnie, Orlaith wydaje się być bardzo sympatyczną osóbką. Zapraszam do mnie w razie chęci ;)]

    Louey

    OdpowiedzUsuń
  3. [Może w akademiku zrobić im generalne malowanie i kiedy już odświeżą korytarze i inne pomieszczenia, zabiorą się za pokoje. Kiedy więc pokój Lyn będzie remontowany, ta będzie musiała jakieś dwa dni przesiedzieć o Orlaith, a później odwrotnie - Evans będzie mieszkała dwa dni u Lyndsey. Mogą się kłócić o głupi program w telewizji, o to która pierwsza do łazienki, Ori może wkurzać ją swoim śmiechem, gdy będzie coś oglądała albo płaczem, gdy będzie coś czytała. Co ty na to? :)]

    Lyndsey

    OdpowiedzUsuń
  4. [No teraz najgorsza z części wątkowania... Idziemy w pozytyw. Możemy zrobić z nich byłą parę, która nadal się świetnie dogaduje i rozumie bez słów - po prostu stwierdzili, że owszem nadają na tych smych falach, ale znacznie lepiej im ze sobą jako przyjaciele/bliscy kumple. Tutaj taka mała uwaga, bo sam Louey za bardzo do ludzi się nie przywiązuje. Można też ogarnąć coś na zasadzie kto się lubi, ten się czubi. Louey nieszczególnie przepada za grą o tron, mogą się czasami o to sprzeczać lub dogryzać sobie delikatnie na tej płaszczyźnie i wmieszać w to inne produkcje. Zawsze możemy sobie też wmieszać w wątek gwiazdroskie występy Pornoczu, aczkolwiek w tym momencie akcja wątku zależy od stopnia zażyłości pomiędzy nimi i tego, jak bardzo Orlaith by się tym przejęła. W ostateczności zawsze możemy z nich zrobić kumpli od wspólnych imprez :D Och! Jest jeszcze jakaś tam możliwość, aby Twoja panna zorientowała się, jakim hazardzistą jest L. i próbowała go od tego jakoś odciągnąć dowiadując się o jego problemach finansowych. Może mogła go jakoś podejść i dowiedziałaby się o podkradaniu pieniędzy samorządu, czy coś? Naprawdę nienawidzę wymyślać.]

    Louey

    OdpowiedzUsuń
  5. [Myślę, że mogą już ze sobą jeden dzień mieszkać :) Będę wdzięczna za zaczęcie! :3
    I nie ma za co, zawsze do usług :D]

    Lyndsey

    OdpowiedzUsuń
  6. [O, kurczaki. Ale jestem z siebie dumna, że zarzuciłam takimi propozycjami, z których coś wyszło XD byłabym bardzo wdzięczna za te zaczęcie! :D]

    Louey

    OdpowiedzUsuń
  7. (Cześć! Jaka ona jest kochana;D Baw się dobrze i życzę ciekawych wątków. W razie jakiegoś pysku zapraszam też do siebie.^^ )

    Xander&Isabella

    OdpowiedzUsuń
  8. [Dzień dobry, dobry wieczór, czy jakkolwiek inaczej. Jaka fajna z niej istota! Taka naturalnie chaotyczna <3]
    Jeffrey / Serafino

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdarzały się takie sytuacje, w których pilnie potrzebował gotówki. Nie było mowy o żadnym przełożeniu terminu zapłaty. Zazwyczaj ludzie, którym wisiał pieniądze byli bardzo prości w swoim zachowaniu: nie masz pieniędzy? No to w mordę. Louey chcąc zachować swoją piękną buźkę w nienaruszonym stanie, miał prosty sposób na zapłatę swoich długów. Samorządowe pieniądze leżące w sejfie w sali, w której zebrania miał właśnie studencki samorząd były dla niego zbawienne. Ze względu na swoją posadę, nie miał najmniejszego problemu z dostaniem się do nich. W końcu był skarbnikiem, to on starannie liczył pieniądze i bezpiecznie je chował. Wszyscy mu ufali – nie miał żadnych problemów. Chociaż, gdyby miał być szczery… On sobie sam by nie ufał. Nie wszyscy jednak wiedzieli o tym, w co się wpakował, ani o tym, czym zajmuje się na co dzień. Co prawda nie wstydził się swojej aktorskiej kariery, jednak głośno o tym nie mówił. Gdy kiedyś dwóch chłopaków z czwartego roku zapytało go, czy to prawda odpowiedział, że jasne. Dziwnym trafem nie uwierzyli mu. Oczywiście byli też tacy, którzy widzieli go na własne oczy, ale oni zazwyczaj się do tego nie przyznawali, bowiem Pornoczu, dostawał często rolę w filmach pornograficznych przeznaczonych dla homoseksualistów – co jemu osobiście nie robiło żadnej różnicy. Podobały mu się i dziewczyny, ale również zwracał uwagę na przystojnych, młodych mężczyzn.
    Słysząc pukanie do drzwi leniwie zsunął się z kanapy, odkładając skręta na talerzyku i ruszył w ich stronę. Nie miał pojęcia kto to może być i to o takiej godzinie, jednak wielce się nie przejął, a żarzące się zielsko, nie powstrzymało go przed otworzeniem drzwi.
    — O, Evans. Co ty tu robisz? — Zapytał, przyglądając jej się uważnie. Nie przypominał sobie, aby byli umówieni. Słodki zapach marihuany był wyczuwalny i zadziornie drażnił nozdrza. — Właź, nie będziemy stać w progu. — Uśmiechnął się i zrobił krok do tyłu, aby dziewczyna miała jak wejść do środka.

    [W domu, który wynajmuje wraz z kumplami XD]
    Louey

    OdpowiedzUsuń
  10. [No, proszę! Świetna pamięć. Dokładnie, prowadziłam konsjerża. ;) Wątków nie odmawiam, zazwyczaj... więc, coś możemy kombinować :D]

    Serafino

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Z tym, że raczej z Jeffem, bo niestety z Serafino rezygnuję na jakiś czas.]

      Usuń