David Howard
"Póki co wciąż się uczę, ogarniam człowieczeństwo,
Choć czasami najpiękniejsza prawda to szaleństwo"
Choć czasami najpiękniejsza prawda to szaleństwo"
Felerne drugie dziecko w zbyt idealnej rodzinie. Ich zdjęcia rodzinne wyglądają niczym reklama płatków śniadaniowych i tylko David tam nie pasuje. Ojciec były wzięty sportowiec, teraz trenuje jeden z klubów w mieście. Matka, zabiegana pani prokurator... Nawet rodzeństwo nie jest do siebie podobne. Starszy brat poszedł w ślady ojca, osiągając teraz zachwycające wyniki w sporcie, dzięki czemu mimo miernych stopni prześlizguje się z roku na rok. Młodsza siostra, u której każdy wróży karierę aktorki, udzielająca się we wszystkich możliwych kółkach i klubach, byle być lubiana i popularna...
I pomiędzy nimi wszystkimi David. Cichy, spokojny chłopak, który częściej milczy, niż ma powiedzieć cos głupiego. Zawsze na uboczu, ocenia świat swoim bystrym spojrzeniem. Najczęściej można go spotkać w garażu, otoczonego swoimi lutownicami, opalarkami, narzędziami. Dzięki temu w tym wieku jest już swego rodzaju panem złotą rączką - wszystko naprawi i wszystko zbuduje, przy dobrych materiałach można się nawet pokusić o rakietę.
Spokojny, bardzo spokojny, trochę zamknięty w sobie, sarkastyczny i cholernie błyskotliwy. Raczej nie imprezuje, woli swoje komiksy. Nie przepada za ludźmi, przynajmniej tak sobie wmawia, bo nie wiadomo czy to on ich nie znosi, czy to inny uważają go za dziwnego. typowy przykład geeka - typowy na tyle by zakochać się w szkolnej gwieździe, do której nawet nie ma odwagi zagadać.
_________________________________
[Miał być sportowiec, wyszedł kujon. Szukamy chętnych do wątków i chętnej na ukrytą miłość Davida. Wizerunek i karta na pewno będą jeszcze poprawiane. Z resztą jak zawsze.
Zapraszam :D
A wizerunek tym razem Grant Gustin, wyjątkowo w moim przypadku, a cytat pod zdjęciem to O.S.T.R.]
A wizerunek tym razem Grant Gustin, wyjątkowo w moim przypadku, a cytat pod zdjęciem to O.S.T.R.]
[Kujoni fajni są :)
OdpowiedzUsuńCześć! Witam się i życzę miłej zabawy na blogu oraz wielu ciekawych wątków!]
Denise
[Hejka! Sympatyczny koleś, przynajmniej tak na pierwszy rzut oka. No i nie ma to jak zakochać się w szkolnej gwieździe :D Czyli samemu sobie utrudniać życie ;) Udanych wątków życzę i jak coś zapraszam do siebie.]
OdpowiedzUsuńJeffrey
[Nie wiem czy Clarissa jest na tyle popularna, aby można ją było nazwać gwiazdą ani czy jest w typie Davida, ale ewentualnie mogłaby być właśnie tą dziewczyną, w której się zakochał. Jeśli jednak nie, to myślę, że mogliby zostać przyjaciółmi, skoro są rówieśnikami. c: A brakiem polskich znaków w ogóle się nie przejmuj.]
OdpowiedzUsuńClarissa Skywalker
[W porządku, w takim razie czekam na wiadomość z twojej strony. ;)]
OdpowiedzUsuńClarissa Skywalker
[Pffy, za nazwanie mnie zdrajczynią, wymyślasz wątek i powiązanie <3]
OdpowiedzUsuńLenka
(Cześć, Batmanie! :D Ślicznie dziękuję za powitanie. Ja również jestem skazana na telefon, więc jak najbardziej rozumiem ten "ból istnienia". :p
OdpowiedzUsuńDavid jest takim pociesznym chłopakiem, że nie idzie się nie uśmiechnąć na jego widok. :D Jeśli z Twojej strony jest chęć na wątek to zapraszam serdecznie do Belli. Coś mi w głowie świta, ale dopóki nie wiem czy coś razem stworzymy nad niczym konkretnym nie myślę. C:
A co do krzywdę nią postaci... Sama nie wiem czemu tak robię. :D Ale akurat dla Izzy potrzebowałam powodu do zostania chirurgiem, a przymuszanie przez rodziców jest takie... oklepane. c: )
Isabella
(Myślałam nad tym, że moglibyśmy być po prostu przyjaciółmi. Można uznać, że ich rodzice (np. Ojciec z ojcem) w czasach liceum razem się przyjaźnili i ta przyjaźń została do dziś, a nawet przeniosła się na dzieci. :p Wspólnie by milczeli, śmiali się z różnych rzeczy i byli dla siebie. Ba, Izzie pewnie nie raz by go wykorzystała, żeby zmienił jej żarówkę w pokoju :D Na razie mam tylko taki zarys, więc jak się spodoba to nad konkretnym wątkiem zacznę myśleć. :D)
OdpowiedzUsuńBella
(To ja w takim razie czekam na wymianę żarówki. :D I nie ma pośpiechu. Nigdzie się nam nie spieszy, a jakby się dziś odpis pojawił to ja i tak dopiero jutro bym ogarnęła. :D
OdpowiedzUsuńciesze się, że pomysł się spodobał. <3 )
Bella
[Bardzo dziękuję :) I tak się zastanawiam czy może David nie mógłby być jedną z nich? Mogliby sobie razem nie lubić ludzi i w ogóle :) Bo niestety na tą adorowaną piękność Amelia się nie nadaje, a bardzo żałuje ;)]
OdpowiedzUsuńNie podpisałam się, mój błąd ;)
Usuńale to oczywiście Amélie c;
[Zapomniałeś o moim super skopiowanym htmlu :D No czeeeść!]
OdpowiedzUsuńDeclan
[Pomysł z tym małym wypadkiem, jest całkiem niezły :) W trakcie zbierania swoich rzeczy, wymieniliby się ich częścią. I któreś z nich mogłoby uznać jedną z książek za dość interesującą, by potem zagadać w jej sprawie, po odnalezieniu jej właściciela]
OdpowiedzUsuńAmelie
Potrafiła wiele rzeczy, ale nie które rzeczy po prostu nie były jej mocną stroną i doskonale o tym wiedziała. Niby wymiana żarówki była łatwa. Bo to naprawdę nie było skomplikowane zdanie. Z tym, że Bella miała do sobie to, że z łatwością przychodziło jej niszczenie szklanych rzeczy. Dlatego wolał się też trzymać z daleka od robienia czegokolwiek co wymagało dotykania szkła.
OdpowiedzUsuńI nie chciała wykorzystywać do tego Davida, ale chłopak był jedyna znana jej osoba, która zgodziłaby się pomóc dziewczynie. Niby zawsze mogła prosić też o pomoc woźnego, ale nie lubiła, kiedy po jej pokoju chodziły obce osoby. Dlatego wybrała pokój, który miałaby tylko dla siebie. Czuła się tu swobodnie i nie musiała patrzeć na drugą osobę. I w pewien sposób zawdzięczała lepszy akademik ojcu. Niby mogła mieszkać w domu, dojeżdżać luksusowym samochodem do szkoły, ale tu czuła się lepiej. Zresztą nie chciała się wtrącać między ojca i jego partnerkę. Rebecca była w porządku, nawet ja lubiła i cieszyła się, że ojciec po śmierci mamy kogoś sobie znalazł, ale jednak bolał ja fakt, że ktoś mógł zastąpić miejsce Reneè.
Uśmiechnęła się słysząc pukanie do drzwi. Odłożyła książkę na łóżku i podeszła otworzyć. Chociaż równie dobrze mogła po prostu krzyknąć, że są otwarte, ale to nie było w stylu Izzie.
- A ty jak zawsze jesteś uroczy - prychnęła, przejmując od niego jabłko, które od razu ugryzła. Podała z głodu. Niby dopiero początek roku, a czuła jakby minęło juz kilka długich, wyczerpujących miesięcy. - Przeżyłam dzięki pomocy moich przyjaciół i urokowi osobistemu - odpowiedziała.
Usiadła z powrotem na łóżku, przyglądając się jak zmienia żarówkę.
- Jeśli mi się zepsuje auto będę ślicznie prosić i może bym cie czymś przekonała, żebyś do mnie przyjechał i uratował przyjaciółkę w potrzebie - odparła. Ona będzie ratować ludzi, a on ją. Całkiem dobry układ. - Poza tym, ja się na swoich zajęciach nie uczę jak wykręcić żarówkę. Tylko jak poprawnie zszyć klatkę piersiową, a wierz mi, że to jest znacznie trudniejsze niż taka wymiana żarówki! Postawie ci za to pizze, jeśli chcesz - dodała i uśmiechnęła się lekko.
Bella
[Bardzo dziękuję i trochę żałuję, braku wątku, bo David jest bardzo ciekawą postacią. Kujoni są świetni <3
OdpowiedzUsuńNo, ale sama z takimi męsko-męskimi wątkami, też raczej sobie nie będę radzić świetnie (nigdy ich nie próbowałam). Także, może jak trochę potrenuję, to się jeszcze zgłoszę ;)]
Charlie
Usuń[Ze strony character-image wzięłam kod na zmieniające się zdjęcia i wkleiłam gdzieś pośrodku htmlu z informacyjnymi kwadratami. Jak to dokładnie zrobiłam, nie wiem, metoda prób i błędów, aż się zmieni XD]
OdpowiedzUsuńDeclan
[Hej! Dziękuję bardzo za przywitanie! :) Obie twoje postaci są tak fajne, że aż nie mogłam się zdecydować, gdzie się przywitać. Padło na Davida, bo jednak kujony są świetne. :D:D
OdpowiedzUsuńSkoro on ma matkę panią prokurator, a jej ojciec jest adwokatem to może mogli by się znać od dawien dawna? Anne zawsze była jedną z tych lubianych dziewczyn, a tu taka zmiana, więc można coś pokombinować. :D ]
[Ta rakieta w opisie Davida jest taka kusząca. Właściwie to może mam i pomysł. Ogółem chodziłoby o przysługę. Do jego garażu wpada trochę rozhisteryzowana Anne z zepsutą automatyczną żaglówką, taką jak często puszczają w filmach w jakiś stawach w parkach. Początek całkiem niezły, a rakietę mogą budować potem :D:D ]
OdpowiedzUsuń[Fakt tutaj bardziej pasuje, żeby ja zaczęła i chętnie to zrobię, bo wena dopisuje. Tylko proszę o wyrozumiałość – nie blogowałam od ponad roku. ]
OdpowiedzUsuńKiedyś sprawiało jej to przyjemność, więc chciała spróbować znowu. Chciała chociaż na chwilę poczuć się sobą, na chwilę być szczęśliwą. Przerażał ją smutek w jej sercu równie mocno, co uciekający czas, który traciła w taki sposób. Musiała próbować, musiał być sposób, żeby znowu była Bunny. Jakaś część jej wiedziała, że to nie koniec świata, ale to nie był jeszcze ten czas, kiedy umiała się pogodzić z tym wszystkim, co stało się w wakacje.
Zapakowała piękny żaglowiec pod pachę i poszła do ulubionego parku w tym mieście. Pamiętała te popołudnia z bratem, kiedy była jeszcze dzieckiem. Wiedziała wtedy, że już od dawna nie sprawia mu przyjemność puszczanie żaglówki, ale robił to, bo chciał żeby była szczęśliwa. Zawsze był jej opiekunem, był w końcu szesnaście lat starszy.
Ustawiła stateczek i wcisnęła guzik. Chwilę obserwowała jak żaglówka porusza się po spokojnej wodzie. Wtedy przeszła kolejna fala bólu. Jak mogli to ukrywać przed nią? Jak mogli tak długo udawać. Ze złości cisnęła pilot w wodę i dopiero po chwili uświadomiła sobie, co też narobiła. Żaglówka stanęła, a jej serce zamarło. Przecież to była jej pamiątka. Jej skarb, który dostała właśnie od niego.
Niewiele myśląc weszła do brudnej wody i wyciągnęła zarówno pilot i niedziałającą już żaglówkę. Próbowała ją jeszcze odpalić, ale żadna z prób nie zadziałała. Wzięła jeden głęboki oddech i zastanowiła się, kto może naprawić jej błąd. Musiał być ktoś, kto potrafił to naprawić. Do głowy przyszła jej jedna osoba, której nie widziała od dawna.
Nie pachniała fiołkami, gdy weszła do jego garażu. Jeżeli przysłowiowa kupka nieszczęścia miałaby mieć swój wyraz w osobie to zdecydowanie można by za nią uznać Anne. Brudna, z łzami w oczach i drżącymi dłońmi. Jej głos też był zachrypnięty, gdy się odezwała.
-Musisz to naprawić. To musi się dać naprawić. – powtarzała trochę jak w amoku kładąc mokry sprzęt przed nim.
Ludzie gadali i dorabiali historię do tego co widzieli. Nigdy nie była gruba, ale lubiła jedzenie. Miała swoje kształty, które ostatnio znikały mocniej uwydatniając kości policzkowe, obojczykowe i żebra pod koszulką. Wiedziała, że powinna dbać o siebie. Jeść zdrowo, nie przemęczać się i pewnie nie denerwować. Nie wychodziła jej żadna z tych rzeczy. Nie miała apetytu, nie mogła spać i jej mózg nie chciał się wyłączyć. Gdy na chwilę zapominała, wszystko wracało z dwojoną siłą. Gdyby nie operacja nigdy by się nie dowiedziała. Teraz sama się gubiła w swoim życiu, bo od początku było zbudowane na kłamstwie. Nie wiedziała już kim jest.
OdpowiedzUsuńLekkie muśnięcie palców chłopaka dodało jej otuchy, że wszystko może być jeszcze dobrze. Przynajmniej ze statkiem, bo jej życie było bardziej skomplikowane do naprawienia. Czy szło zaakceptować takie zmiany? Gubiła się w tym, a nie była już dawno dzieckiem. Przyjęła ręcznik bez słowa. Był to miły gest, za który nie miała nawet siły podziękować. Nie zaczęła się jednak wycierać dopóki nie usłyszała jego wyroku. Jej puls był przyśpieszony, chociaż powinna chcieć wyrzucić tą głupią zabawkę. To też było przecież oszustwem.
Brakowało jej normalnego traktowania, więc lekko złośliwy komentarz chłopaka sprawił, że kącik jej ust powędrował lekko do góry. Nieznacznie, może milimetr, ale nawet to dodawało jej dawnego uroku. Miała dość chodzenia przy niej na palcach. Chciała, żeby ojciec był znowu surowym ojcem, mama nie miała przeprosin w oczach, gdy tylko ją widziała, a brat był po prostu bratem. To już nigdy nie miało być takie samo.
- Zawsze chciałam znaleźć skarb na wraku, ale w połowie uświadomiłam sobie, że nie włożyłam nic do środka, więc po zatopieniu nie byłoby go. – rzuciła cicho wycierając się z wody. Nie wiedziała, że jest jeszcze zdolna do żartów. Oboje wiedzieli jednak, że nie o to chodzi.
Zaczęła wycierać nogi, aby następnie podwinąć koszulkę i wytrzeć mokry brzuch. Stawik wcale nie był taki płytki jak myślała. Jej płaski brzuch mógł kiedyś się podobać. Teraz jej brzuch ozdabiała blizna. Miała z nią żyć do końca życia, więc nie chciała się jej wstydzić. W tym momencie było jej też wszystko jedno. Może przekaże swojej siostrze tą rewelację i wtedy już w ogóle nie uwolni się od plotek? To też było już bez znaczenia dla niej. O tym nie miała zamiaru rozmawiać. Miało być już przecież dobrze. Była trochę jak zabawka, która miał naprawić. Jej też ktoś wymienił części, bez którym nie mogła żyć.
-Chętnie napije się herbaty. – rzuciła mając nadzieję, że poczuje się odrobinę lepiej jeżeli chłopak nie będzie jej oszczędzać. Zawsze mogła uciec jeżeli sytuacja zaczęłaby się robić niewygodna dla niej.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńJego gest z bluzą był bardzo miły. Przyjęła ją i nie miała zamiaru przejmować się tym, że nie należy do najnowszych. Ładnie pachniała, była sucha i czystsza od jej rzeczy.
OdpowiedzUsuńUnikała miejsc, gdzie byli ludzie, bo ostatnio nie miała ochotę na towarzystwo i dziwny wzrok ludzi. Potrzebowała czasu, ale nikt tego nie rozumiał. Dla nich ważne było to, że popularna dziewczyna stała się dziwna. Nawet trochę cieszyła się z tego obrotu sprawy, przekonała się, że niewielu z jej przyjaciół naprawdę nimi było. Opuścili ich i nie walczyli o nią. Musiała zmierzyć się z tym sama. Nigdy nie zależało jej na byciu popularną. Była wesoła, radosna i ładna, a te cechy jakoś przyczyniły się do tego, że stawała się popularna. Gdyby nie udzielała się pewnie teraz byłoby jej łatwiej, ale miała nadzieję, że za jakiś czas po prostu ludzie zapomną o jej istnieniu.
-Brzoskwiniową. – rzuciła, gdy wymienił co ma do wyboru. Uwielbiała pomarańcze, ale truskawki i brzoskwinie były zaraz za nimi. Może i herbata o tym smaku była marnym zastępstwem, ale zawsze.
Nie dziwił ją już wzrok ludzi, ale nie było to przyjemne, gdy tylko odsunęli się od niej słyszała swoje imię. Na litość boska, te dziewczyny mogły chociaż poczekać aż znikną za rogiem i na pewno nie usłyszy ich słów. Słuch miała dobry na swoje nieszczęście. Denerwowało ją to, że wszyscy wpychają nos w nie swoje sprawy. Czy ich życie było takie idealne, że nie mieli się czym martwić? Nie mogli skupić się na kolejnych romansach tylko cieszyli się z nieszczęścia innych?
Kojarzyła jego siostrę, chociaż jego chyba bardziej. Nie znali się dobrze, ale było w nim coś sympatycznego. W tym jak parowały mu okulary również. Nie skomentowała całej jego przemowy o plotkach, bo nie było tam nic do dodania. Sama już tego nie rozumiała.
-No wiesz najlepiej całej skrzyni skarbów. Jakiś dukatów, pięknych kamieni i starych, romantycznych listów. Tylko w wersji odpowiedniej do tego statku. – pokazała mu na palcach rozmiar skrzyni, która mogłaby się tam zmieścić. Nie była większa od tych, które dziewczynki użyły by dla swoich lalek Barbie. – Ale najchętniej to poleciałabym rakietą na Marsa. – westchnęła, bo powoli miała dość wszystkiego i najłatwiej byłoby uciec. No może na Marsa nie byłoby tak łatwo się dostać, ale pomarzyć mogła.