Urodził się pewnego słonecznego dnia w Austin w Teksasie. Jego dzieciństwo było nadzwyczaj spokojne i monotonne. Każdy dzień wyglądał dokładnie tak samo. Ta monotonia zaczęła go po jakimś czasie denerwować. W końcu ileż można siedzieć na tyłku i chodzić do kościoła? Jako syn potentata ziemskiego i nauczycielki w miejscowej szkole podstawowej, na chłopaka od zawsze ciążyły ogromne wymagania. Musiał robić to, ubierać tamto, zachowywać się tak i zawsze musiał być grzeczny. W takich warunkach nie trudno było nie zwariować. Okres buntu zaczął się u chłopaka dość wcześnie. Nie był to łatwy czas dla konserwatywnej rodziny. Danvers w wieku piętnastu lat zaprzestał chodzenia do kościoła, co było ciosem dla jego ojca i matki. Był jedynym dzieckiem, które otwarcie przyznało, że religia nie jest dla niego najważniejszą wartością i że woli on poświęcić się swojemu własnemu szczęściu. Przegiął strunę, gdy czwartego lipca jego matka przyłapała go na całowaniu się z obcym chłopakiem w szafie domku letniskowego. Po wakacjach trafił do prywatnego liceum z internatem. Pomimo zbierania bardzo dobrych ocen w oczach rodziców już na zawsze pozostał czarną owcą.
Ridley College był ostatnim przystankiem na jego drodze ku wolności i całkowitemu odcięciu się od jego ograniczonej rodziny. Dostał się na studia biologiczne, na których radzi sobie bardzo dobrze. Nauka biologii nigdy nie była dla niego trudna. Chłonął wiedzę jak gąbka. Nie był uzdolniony fizycznie, więc swoje wolne chwile spędzał na czytaniu książek i sprawianiu, by inni czuli się w jego towarzystwie niezbyt komfortowo. Ze względu na swoje zainteresowanie zjawiskami paranormalnymi, okultyzmem i innymi nieprzyziemnymi rzeczami, kilka osób ma go za kolejne wcielenie jakiejś czarownicy. Robienie z ludzi idiotów spodobało mu się tak bardzo, że nadaną mu rolę zaczął grać z czystej przyjemności.
William jest jedną z tych osób, z którymi można się łatwo zaprzyjaźnić, ale on sam nie chce dopuść do siebie byle kogo. Jest wybredny, rozkapryszony i niemiły. Nie wierzy w słowa kolegów z psychologii, którzy twierdzą, że roztacza wokół siebie mur. Wiele przeszedł, a jego życie nie było usłane różami, co odbiło się na jego charakterze. Nie ceni ludzi, którzy udają że są lepsi od innych. Klub Idealnych to dla niego zbiorowisko pustaków, którzy nie będą potrafili odnaleźć się w późniejszym życiu. Uwielbia ucierać nosa osobom, które mają się za lepszych. Gardzi szkolnymi elitkami, w które wpatrzone są ślepi studenci. Lubuje się w postaciach z dziwactwami, bo ma ich za ciekawszych i barwniejszych. Można go uznać za dziwaka, ale takiego, który nie da sobą pomiatać. Jest szczery, co nie przysparza mu przyjaciół. Ma specyficzne poczucie humoru i hedonistyczne podejście do życia. Uwielbia zakradać się do sali od astronomii i wykradać stamtąd teleskopy, by oglądać nocne niebo. Jego styl bycia skutecznie kamufluje jego naturę rasowego nerda, gdyż mało osób wie, że chłopak kolekcjonuje marvelowskie komiksy, potrafi zarwać nocki na nauce fizyki, a jego największym marzeniem jest opanowanie Valyriańskiego. Zapisał się nawet do Klubu Miłośników UFO, ale twierdzi, że zrobił to dla chłopaka, który wpadł mu w oko. Często w swoich wypowiedziach rzuca cytatami z ulubionych seriali. Korzysta z życia na każdy możliwy sposób, popełniając mnóstwo różnych błędów.