ROSWEN AVERY
22 lata, pielęgniarstwo, pokój 213, wolontariat
"Dopiero potem, kiedy przestałam sobie ze sobą radzić, zaczęłam szukać, czytać mądre książki, chciałam znaleźć wytłumaczenie: dlaczego jednego dnia wszystko mi przychodzi z łatwością, jestem miła, umiem pomóc sobie i innym, a drugiego dnia to jest zupełnie niemożliwe, nie chce mi się żyć. Nie jest to związane z żadną konkretną sytuacją, to jest jakiś ogień w głowie i mrok w oczach, który trawi wszystkie siły. Nie można się tego pozbyć, to zupełnie obezwładnia. I wtedy trzeba dać sobie czas. Ja już wiem, że to mija." - Magda Umer, Charaktery
Rozczarowanie - to idealne słowo opisujące pierwsze chwile życia Roswen. Miał być syn. Pierworodny, który będzie we wtorki grał w golfa zaś weekendy spędzał na meczach baseballu. Jego ulubionym daniem będzie stek robiony zawsze w soboty. Będzie miał piękną żonę, która będzie zajmować się ogrodem wkładając w niego serca, tak samo jak jego matka. Jako okaz zdrowia da rodzicom gromadę wnuków z blond loczkami. Z zawodu będzie sędzią. Sprawiedliwym, który nigdy nie spojrzy na pieniądze przekazywane pod stołem. Niestety, państwu Avery urodziła się córka. Nigdy nie podzielała pasji ojca i unikała sportu na wszelki możliwe sposoby. Od dziecka unikała mięsa jak ognia a od prawie dziesięciu lat nie je go wcale. Co do pięknej żony pojawia się jeden problem, ponieważ Roswen sama nie wie, która płeć tak naprawdę ją pociąga. Okazem zdrowia niestety nie jest bo od szóstego roku życia choruje na cukrzycę typu I, a do wnuków trzeba seksu, Rose nie miała jeszcze tego doświadczyć. Sędzią też raczej nie będzie bo gdy w grę wchodzi wykuwanie czegoś na pamięć, Avery leży.
Życie młodego człowieka w dzisiejszych czasach jest o wiele trudniejsze niż kilkanaście lat temu. Trudniej jest mu się odnaleźć w rzeczywistości wykreowanej przez dzisiejsze media. Teraz trzeba być szczupłym, mieć uśmiech jak w reklamie pasty do zębów, idealne włosy i markowe ubrania, których wartość czasem przewyższa pensję skromnych ludzi. Ludzie lubią tylko osoby przebojowe, najlepiej egoistę i skurwysyna, co zrobisz taka moda. Właśnie przez to Roswen posiada tak niskie poczucie wartości i całe zaplecze kompleksów. Nie ma na tyle silnego charakteru by walczyć o swoje, jak i również na tyle kobiecości by zdobywać nowe miłości. Chyba po prostu jest zbyt zamknięta w sobie na dzisiejszy świat.
_______________________________________________________________
Witam wszystkich bardzo serdecznie. Karta mniej lub bardziej zachęcająca, nie mnie to oceniać. Nie lubimy 'olewania'. Na wątki i powiązania zawsze jesteśmy chętne. Jesteśmy w stanie przyjąć naprawdę wszystko. Na koniec dodamy, że szukamy wszystkiego: przyjaźni, wrogów, niespełnionej miłości - dosłownie wszystkiego. Tytuł to ukochana Coma.

[Widzę, że szukasz wszystkiego, a ja na prawie wszystko jestem w stanie się zgodzić XD Dobra, ale gdzie moje maniery! Dzień dobry! W karcie "święte słowa", bo życie młodego człowieka w tych czasach jest trudne, zresztą życie każdego. Bo wszyscy oczekują ideałów, jak z telewizji, a takich znaleźć... cóż. Więc, jak? Pokombinujemy nad wątkiem?]
OdpowiedzUsuńJeffrey
[Po to na blogu jestem – by pisać ;) Powiem Ci, że w tej propozycji nie ma nic dziwnego, a jest to nawet dobry pomysł na coś innego, co mnie naprawdę pasuje. Opcja zakochania jest w porządku, bez wzajemności niestety, bo Jeff jest z tych, co w związki się nie bawi, ani żadne tego typu, choć może ktoś kiedyś na niego wpłynie. Póki co, to taki niegrzeczny chłopiec w ciele dojrzałego pastora. ;)]
OdpowiedzUsuńJeffrey
[Sądzę, że wątek, w trakcie, sam obierze jakąś drogę, a może i okaże się, że trzeba będzie się zastanowić w którą stronę to wszystko pokierować. Oboje na tym będą mogli skorzystać, albo stracić. Mogą też się czegoś nauczyć, więc może być fajnie – dramatyczno-namiętnie-romantycznie XD]
OdpowiedzUsuńJeffrey
[Zechcesz zacząć? I kwestia, jak wygodniej dla Ciebie, bo dla mnie może być to początek, a może już to wszystko jakiś czas się kręcić ;)]
OdpowiedzUsuńJeffrey
[Dobrze jest. Za to ja, jak zawsze w dziwnym stylu, a dziś to już w ogóle, bo trochę w biegu jestem... Obiecuję, że będzie lepiej.]
OdpowiedzUsuńStudent był tylko studentem. Wchodził, błądził między regałami, wypożyczał książkę, albo wychodził bez niczego. Dla niego nie miało znaczenia, kto był kim i co studiował. Wszyscy, którzy przychodzili do biblioteki, po prostu, byli jednostkami szukającymi czegoś, co miałoby uratować ich tyłki przed oblaniem jakiegoś egzaminu. Nieważne, czy byli na prawie, czy filologi, albo kierunku sportowym – żadnych wyjątków. Wszyscy musieli stosować się do zasad panujących w bibliotece, które zresztą sam ustanowił i spisał, a później zawiesił w trzech, dość widocznych, miejscach.
Po pierwsze, książki miały być oddawane w stanie w jakim zostały wypożyczone. Po drugie, pewne tytuły można było przetrzymywać nie dłużej niż tydzień, a kilka innych maksymalnie trzy dni. Zasad było oczywiście o wiele więcej, niektóre nawet były wymyślane na bieżąco, gdy ktoś nie przypadł do gustu, albo Jeff miał zły dzień, a dla innych były ulgi i wybaczał uchybienia, gdy akurat dopisywał mu humor, albo student był wyjątkowo uprzejmy.
Jeffrey, w ostatnich dniach, zaniedbał nieco swoje obowiązki, zapijają pod rząd kilka nocek, a później odsypiając w pracy, w kanciapie, gdzie chował się w kącie i próbował zmrużyć oko na dłużej. Najczęściej nic z tego nie wychodziło, a on sfrustrowany utrudniał wszystkim dookoła życie, gdy po prostu przestał odkładać książki na miejsce, a po pracy – znów pił. Błędne koło. Utrudniał życie sobie i innym, z czego z tego pierwszego miał niezły ubaw, najczęściej z tych uczniaków z prawa, albo tych z aktorstwa.
Słysząc powitanie podniósł spojrzenie na studentkę stojącą przy biurku, po czym spojrzał na książki, kartę i znów na nią.
– Dobry – wymamrotał wpisując coś do komputera. – Mogłoby się coś znaleźć – nadal wpisywał coś w jakieś rubryki, po chwili kończąc stukanie w klawiaturę solidnym uderzeniem w klawisz enter. – Są dwie opcje, będzie w stosie książek – wskazał na wózek, gdzie leżały tomy różnej wielkości, które czekały na umieszczenie na półkach – albo znajduje się gdzieś na dziale innym niż powinna.
Nie czuł się w żaden sposób zainteresowany pomocą, albo przez resztki alkoholu krążące we krwi, albo przez brak nikotyny, bo od dwóch godzin nie miał nawet chwili, by wyjść na papierosa.
Jeffrey
Nie lubisz olewania, ale sama olewasz autorów :*
OdpowiedzUsuń