Anne Caligurl
| 21 lat | Drugi rok prawa | Łowcy Dobrych Dań | Sigma Kappa |
| Kiedyś zwana Bunny |
Szepty za jej plecami nie mają końca. Nie umie się oprzeć wrażeniu, że niektórzy
wręcz wytykają ją palcami. Nic nie rozumieją.
Nikt nic nie rozumie, co nie zmienia faktu, że są ciekawi. Co sprawiło, że z radosnej Bunny stała się
prawie odludkiem? Niektórzy mówią, że ktoś zgwałcił ją w wakacje i pewnie jest
w ciąży. Inna plotka mówi, że jej bogaty, wspaniały ojciec jest tak naprawdę
sadystą -psychopatą. Ktoś szepnął, że umiera na białaczkę, bo przecież inaczej
nie rzuciłaby tego przystojniaczka.
Niektórym zależy. Nadal próbują odzyskać z nią kontakt i
wierzą, że dziewczyna, która codziennie jadła pomarańcze w łóżku, szyła najpiękniejsze sukienki na kampusie i ratowała żaby nadal tam
jest. Większość się poddała widząc dziwną pustkę w tych pięknych, stalowych
oczach. Wolą tworzyć historie na jej temat niż próbować jej pomóc.
A ona? Ucieka przed szeptami, pomocą i próbuje nie czuć bólu. Ukrywa, że tęskni za samą sobą i pozwala na powrót dziecinnej radości tylko w jednym miejscu- na placu zabaw huśtając się tak wysoko jak tylko może, a wtedy głośny śmiech miesza się ze słonymi łzami.
[Dużo nie ma, ale Bunny do poznania. Przystojniaczek poszukiwany, byli znajomi jak najbardziej też i nowi jeszcze bardziej. Kombinujemy! ]
[Dużo nie ma, ale Bunny do poznania. Przystojniaczek poszukiwany, byli znajomi jak najbardziej też i nowi jeszcze bardziej. Kombinujemy! ]

[Ciekawe co sprawiło, że się zmieniła. Niemniej, życzę tej istotce powrotu do stanu uprzedniego, i po za tym wielu udanych wątków! Cześć!]
OdpowiedzUsuńLogan Mandelbrot
[Nawet mnie ciekawi co jej się stało, a jednak co wścibskich nie należę. Ale karta jednak przyciąga i nad tym zastanawia.
OdpowiedzUsuńU mnie żaden z panów nie plotkuje, co prawda na przesyt wątków nie narzekam, ale mam nadzieje ze nie oznacza że jestem nudny, więc jak coś zapraszam.
Dużo dobrzej zabawy i masy weny :D]
David/Adam
[Co jest z tymi pomarańczami? Biedna ta mała Bunny.
OdpowiedzUsuńCześć, siemka, hej. Samych udanych wątków!]
Jolene
[W pustej szklance, pomarańcze, to dobytek mój... Wybaczcie, nie mogłem się powstrzymać..]
UsuńAdam/David
[Jasne, że da się sklecić, no bo czemu nie? Czy masz może jakiś pomyślik, coś co można by rozwinąć, hm?]
OdpowiedzUsuńJolene
[ Na kampusie są żaby? O rany, mam nadzieję, że nikt ich nie dmucha! Nie wiem, co się stało Anne, ale mam nadzieję, że jej stan się poprawi.
OdpowiedzUsuńCześć od świeżaczka takiego jak ty. ]
Ellery Bentley
[ Na początku przeczytałem Callgirl. Nie wiem, czy dałbym radę z takim nazwiskiem jak Twoja pani, ale nie powiem, że mi się nie podoba. Witam i życzę dobrej zabawy na blogu :) ]
OdpowiedzUsuńWilliam Danvers
[Pomysł na znajomość dobry, tylko teraz pytanie gdzie mogli by się spotkać, bo jeśli Anne należała do tych popularnych, to David raczej jej unikał, lub dla spokoju nie zwracał uwagi.
OdpowiedzUsuńNajprostszy pomysł, nie wiem, stołówka, brak pustych siedzeń, jedyne wolne przy pustym stoliku Bunny... Ne, ja jednak naprawdę jestem beznadziejny w wymyślaniu wątku :D:D]
David
[Lubię bardzo takie początki. Nawet bardzo, bardzo, bo później jest tylko ciekawiej. Mimo ze zawsze za pomysł zaczynam, tak jakoś w wdzięczności, to jednak mi tutaj pasuje początek jednak od Ciebie i słodkiej osóbki Bunny]
OdpowiedzUsuńDavid
[Witam na blogu. Jestem strasznie ciekawa co takiego się wydarzyło w jej życiu, że nastąpiła w niej, aż tak mocna zmiana. Powodzenia!]
OdpowiedzUsuńLouey
[ Niestety (albo i stety) – Ellery z żabami niewiele ma wspólnego, o ile w ogóle coś. I też nie mam pomysłu na wątek, ech. ]
OdpowiedzUsuńEllery Bentley
[Czym jest wywołana zmiana? Hm? Jeff jakoś lubi takie duszyczki... Chociaż, cholera wie dlaczego. :)]
OdpowiedzUsuńJeffrey
[Hm, masz jakiś pomysł?]
OdpowiedzUsuńLouey
Było piątkowe popołudnie, a David właśnie kończył przepisywać ostatnie notatki. Dobrze wiedział, ze skończył już prace zadana na cały weekend, ale mimo to szukał dalej sobie zajęcia. Jednak ile czasu można uciekać w wyliczenia, szkice techniczne i podręczniki.
OdpowiedzUsuńRozejrzał się po pustym pokoju, ogarnął biurko i wyjątkowo stwierdził, że dość już nauki na dziś. Narzucił na siebie starą, wyświechtana bluzę i opuszczając akademik ruszył do miejsca które było dla niego drugim domem - stare miejskie garaże do wynajmowania. Nie trzymał tam samochodu czy motoru, a rzeczy dla niego o wiele bardziej cenne, swoje narzędzia. Potrafił tam siedzieć całymi nocami, dłubiąc w układach scalonych i przylutowując kondensatory.
Kiedy podniósł roletę drzwi, z lekkim śmiechem zaciągnął się zapachem smaru i cyny. Podszedł do zagraconego biurka kończąc ostatnie projekty. A samochód do garażu? Jak kiedyś stwierdzi, że go potrzebuje, to pewnie sam go złoży.
Howard spawał właśnie coś w ciemnych goglach, gdy usłyszał za sobą czyjś głos. Gdy się odwrócił, zobaczył znajomą blondynkę, którą wszyscy nazywali Bunny, jednak nie wyglądała tak jak zawsze. Zazwyczaj otoczona grupką ludzi, uśmiechnięta i szczęśliwa, teraz wyglądała jak mała dziewczynka, której ktoś zabrał ukochana zabawkę, a raczej zepsuł, bo jej trupa sama trzymała w dłoniach.
Wyglądała jakby płakał i to już jakiś czas, jej brudne spodnie i buty też nie wyglądały najlepiej, jednak David nie należał do tych co oceniał po wyglądzie. Nadal pamiętał, jak jego młodsza siostra szczebiotała coś na temat Anne przez telefon z przyjaciółkami, jakieś to coraz nowsze plotki, co się działo u niej w wakacje, a on zastanawiał się zawsze wtedy, jak jego siostra musi mieć nudne życie, by tak fascynować się cudzym. Zbliżył się parę kroków do blondynki, milcząc i spoglądając na zamoczonego całkiem pilota od statku. Zabrał jej go, delikatnie muskając jej dłoń.
-Zobaczę co da się zrobić.- powiedział, nie patrząc w oczy dziewczyny i położył pilota sterującego na stole, jeszcze za czymś się jeszcze rozglądając. W końcu znalazł jakiś w miarę przyzwoicie wyglądający ręcznik i podał go Anne- Masz, wytrzyj się trochę.
David nie należał do osób ciekawskich nie dopytywał c się stało. Po prostu złapał za śrubokręt i po chwili miał przed oczami mała płytkę, wylane już od kontaktu z woda baterię i masę kabelków.
-Nic złego się nie stało, wystarczy osuszyć, przeczyścić płytkę z rdzy i powinno chodzić.- powiedział, w końcu kierując zielone oczy na roztrzęsioną dziewczynę- Ale w instrukcji chyba napisali, aby do wody wkładać tylko statek, a nie wskakiwać za nim niczym ofiara Titanica. Zz reszta nie jesteś już za duża na puszczanie statków, myślałam ze to raczej domena małych chłopców, nic wyrośniętych panien. - mówił spokojnie, zaplatając ręce na piersi. Chciał być jak zwykle bardziej złośliwy i sarkastyczny, jednak jak patrzył na gruzy człowieka przed sobą, nie potrafił. W końcu podrapał się po karku i westchnął.
-To i tak musi wyschnąć, aby to naprawić, to nie wiem, może herbaty bys się napiła czy coś.- był kiepski w pocieszaniu, a widział że dziewczyna tego potrzebuje i raczej nie sądził, aby ta towarzyska i zaradna Bunny, która pamiętał rozkleiła by się tak z powodu zabawki. Chciał jej pomóc, ale cholera nie wiedział jak.
David
[Louey jest typem człowieka, który nieszczególnie przywiązuje się do ludzi. Widząc jej zmianę z pewnością by się zainteresował i próbowałby się dowiedzieć co się stało, tak po prostu z czystej ciekawości i z pewnością próbowałby coś zrobić, aby mu wyjawiła sekret ale jeżeli próbowałby kilka razy, a ona nic by sobie z tego nie zrobiła to po prostu zacząłby ją ignorować - tak jak pisałam na początku, on się po prostu nie przywiązuje. A o bluzę dopominać się nie będzie - to nie w jego stylu. W każdym razie, jeżeli Anne ratowała żaby, Louey z chęcią by je dla niej łapał - to prawie jak łapanie pokemonów, co wręcz kocha. Więc, jeżeli Ci pasuje to, że jednak Louey może w pewnym momencie się na nią po prostu wkurzyć i obrazić to lecimy z tym wątkiem. Daj tylko znać :)]
OdpowiedzUsuńLouey
[ Okej, pewnie, ja też, jeśli na cokolwiek wpadnę, przyjdę tutaj, żeby cię o tym poinformować. ;D ]
OdpowiedzUsuńEllery Bentley
Chłopak westchnął tylko i rozejrzał się po warsztacie. Zebrał z biurka portfel i telefon, schował do kieszeni i zerknął jeszcze raz na Anne. Miała całe zabłocone, mokre spodnie, przemoczoną koszulkę. Chłopak niewiele myśląc ściągnął swoją wyblakła już bluzę i oddał dziewczynie.
OdpowiedzUsuń-Masz. Nie obraź się, ale wyglądasz strasznie, to może nie pomoże, ale trochę Cie zakryje.- powiedział patrząc na nią niepewnie- No i przynajmniej jest suche.- dodał szybko, zdając sobie sprawę, że czasem powinien się ugryźć w język.
Kiedy szli powoli przez kampus, przez chwile myślał aby udać się do Moroco Cafe, ale tam zawsze była masa ludzi, a on za tym nie przepadał, a i Anne wydawała się dziś nie mieć na to nastroju... No nie wyglądała zbyt wyjściowo. Zamiast tego, udał się do pod jeden z uczelnianych automatów z gorącymi napojami i wrzucił dwie monety.
-Ale wybór, brzoskwiniowa lub cytrynowa z cukrem lub bez. Ale jak masz ochotę zaszaleć, jest i gorąca czekolada.- zaśmiał się i zerknął na dziewczynę, która jednak dalej wydawała się być smutna. Nie wiedział czemu.
Minęła ich kolejna grupka dziewczyn, która jak poprzednie objechała ich wzrokiem i zaraz zaczęła coś szeptać miedzy sobą. No tak, jutro po szkole będzie już chodzić plotka, że Bunny całkiem oszalała, bo nie dość że wygląda jak bezdomny, to jeszcze pokazuje się publicznie z tym kujonem z mechatroniki. Nikt tu nie znał Davida, mimo że jego rodzeństwo było bardzo znane. On zawsze pozostawał starszym bratem Soni lub młodszym bratem Marka, ale nigdy mu nie przeszkadzało. Nie lubił być w centrum uwagi i nie wiedział jak inni z tym sobie radzą. Wręczył dziewczynie kubek z ciepłym napojem i usiadł na pobliskiej ławce. Widział że dziewczyna z niezadowoleniem patrzyła na mijające ich towarzystwo.
-Jakoś nigdy nie zrozumiem plotek. Ten kto je wymyśla, musi mieć strasznie nudne i puste życie, w którym się nic nie dzieje.- powiedzial spokojnie, dmuchając w gorący napar, tak że okulary mu zaparowały- Choć w przypadku mojej siostry to wykaz raczej zazdrości. Ale tego tez nie rozumiem. - dodał i popatrzył na Anne, która się nic nie odzywała, więc lekko szturchnął ja ramieniem- Więc jakich skarbów chciałaś szukać w swoim zamku?
David
[Witam się z tobą ;)
OdpowiedzUsuńSą razem na roku, więc wypadałoby się znać. Ba! Caleb mógłby być jedną z osób, która naprawdę przejęłaby się jej zmianą i byłby aż nadto upierdliwy. Także w razie chęci zapraszam do siebie~ ]
Caleb Brackett
[Czyli ogrom "wspaniałych" wiadomości. Niezły grom z jasnego nieba. I już się nie dziwię jej przemianie. Co do pomysłu to gorzej, jakoś z tym placem zabaw coś mi się tam kręci w myślach, ale nic konkretnego :/]
OdpowiedzUsuńJeffrey
[Pan wykładowca to większa opcja na wymyślenie czegoś, a przy tym na większy spontan, zawsze może przez przypadek wpaść na salę, gdzie on będzie przygotowywał materiały do następnego wykładu, czy coś :D]
OdpowiedzUsuńSerafino
[Witam koleżankę z bractwa, kierunku i roku! c: Ach, trochę mi przypomina ona moją Clarissę, która również przestała być już taką iskierką, jak wcześniej, przynajmniej na razie. Baw się dobrze!]
OdpowiedzUsuńClarissa Skywalker/Louis Covington
Zdążył się już przyzwyczaić, że jak czegoś nie zaprezentuje przy pomocy zdjęć, czytelnych wykresów, czy atrybutów bardziej namacalnych to w wielu przypadkach nie ma co liczyć na zrozumienie wykładu. Mógł gadać całą godzinę o tym, jak wygląda dana kultura, czy jakieś charakterystyczne elementy, ale same słowa dla studentów były jak wiatr. Wleciały i wyleciały. A chciał im coś wpoić do tych móżdżków. Niektórzy niestety byli oporni, tak jak on był oporny na kobiecie elementy kultur. Patrzył z politowaniem na kawałek materiału, który w najbliższym czasie powinien stać się sari, ale niestety, za każdym razem wszystko rozlatywało się nim zdążyło się w ogóle złożyć.
OdpowiedzUsuńSłysząc trzaśnięcie podniósł wzrok znad materiału. Skąd się wzięła ta dziewczyna? No tak, weszła przez drzwi. Mógł je zamknąć.
– Właściwie to nie powinno tu nikogo być, ale jak widać – westchnął ciężko z powrotem patrząc na manekina, który był nagi i wyglądał żałośnie. Gdyby była to żywa istota to by go wyśmiała, tak jak właśnie uczyniła to dziewczyna, która wpadła do sali.
Znów skierował na nią spojrzenie. Jeśli studenci, bo podejrzewał, że jest jedną z tej wielkiej gromady uczniów, której nie kojarzy, się już z niego śmieją to piękny start kolejnego roku.
– Miało być, ale kobiece stroje to nie moja bajka. Jakiś koszmar! – wzniósł ręce ku górze, a potem opuścił wzdłuż ciała poddając się. Skinął głową w odpowiedzi na jej pytanie.
Szybko uporała się z tym, z czym on męczył się ponad godzinę, a i tak nie było efektów. Patrzył, jak jej to zwinnie idzie. A efekt końcowy go urzekł. On na pewno, by tego nie zrobił. Musiał to przyznać.
– Jestem pod wrażeniem. W takich chwilach stwierdzam, że zdjęcia i internet ratują moje życie, albo ktoś taki jak ty – stwierdził oglądając strój znajdujący się na manekinie. – Jakieś powiązania z kulturą indyjską, panno...? – zastanawiał się, czy to ktoś z tego wydziału.
Serafino
Na wzmiankę o kimono rozchmurzył się jeszcze bardziej, choć tematu Japonii nie będzie poruszał w tym semestrze, albo i nawet roku, bo wybiera się tam dopiero za jakiś czas, a teraz musiałby się zdać na podręczniki i internet, a to nigdy nie było wiernym odzwierciedleniem i w pełni prawdziwym pomocnikiem. Najczęściej było tam wszystko teoretycznie, czasem nawet jakieś elementy wyrwane z kontekstu. Zaobserwował, że w sieci było ogromne niedbalstwo w kwestii prawdy, pół prawdy i gówno prawdy.
OdpowiedzUsuń– Miło poznać. Serafino Gotti – przedstawił się, jak tego wymagała kultura. – Co się tyczy kimono to zaproszę cię na zajęcia, ale to nie szybciej niż w następnym semestrze. Po Indiach w kolejce czeka już Tybet, a później trochę Europy. – Uśmiechnął się kończąc wypowiedź.
Popatrzył na manekina, a chwilę później już stał przy blacie, gdzie leżały wszystkie materiały powiązane z wykładem. Nie zwrócił nawet uwagi, że wzięła coś z biurka, ale popatrzył na nią zaskoczony, gdy spytała o szczegóły zajęć.
– Nie jesteś z tego kierunku? – spytał rozpoczynając układać papiery w jakimś określonym przez siebie porządku. – Znawcą Indii nie jestem, ale pojawi się trochę zdjęć. Kilka anegdot z pierwszej mojej podróży tam. Ogólnie trochę pogadam o tym miejscu i zwyczajach. Poza tym pojawi się pani prezentujące hinduskie tańce, a później będzie chwila rozrywki dla pań przy tworzeniu Mehendi. Podbuduję trochę panów, że tam są ważniejsi, a później sprowadzę ich na ziemię historią o kastracji – zaczął się śmiać. – Nie wiem, czy coś zaskoczy, bo dostrzegam, że ostatnio mało co zaskakuje studentów, którzy zachowują się jakby wszystkie rozumy pozjadali. – Zapomniał, że skarży się studentce na ludzi, do których zapewne jej bliżej niż do niego. – Zawsze możesz zostać, wolne miejsce się znajdzie, bo nie wszyscy zaszczycają mnie swoją obecnością.
Podał jej album ze zdjęciami z jego pierwszej podróży do Indii.
Serafino
– Nie ukrywam, że i mnie Europa jest bliższa niż Azja, czy obie Ameryki. Zresztą, gdzie znaleźć taką różnorodność, jak nie tam?
OdpowiedzUsuńUśmiechnął się do niej, ale na wzmiankę o prawie nieco spochmurniał. Od razu przypomniała mu się matka, która widziała w nim przyszłego sławnego prawnika. Jednak, coś poszło nie tak. Wziął głęboki wdech odganiając myśli. Naprawdę, najmniej potrzebna mu było, by przypominać sobie o rodzinie przed zajęciami.
– A już sądziłem, że wszyscy, którzy są na prawie, obnoszą się z tym – stwierdził zgodnie ze swoimi poglądami, jak i poczynionymi obserwacjami. – Ale niestety, najczęściej na chwaleniu się kończy. Tam samo w przypadku moich studentów, którzy wiedzą wszystko, a nie wyjechali dalej niż 10 km od miasta.
Przyglądał się, jak przerzucała kartki albumu zerkając na zdjęcia. Nie było dla niego w tym nic dziwnego, wszystkie jego osobiste zdjęcia często stawały się pomocami naukowymi, bo nie było tam nic, co mogłoby wybiegać poza istotę podróży. Zresztą, nie na wszystkich zdjęciach był on. Czasem fotografował ludzi, czasem zwierzęta. Miał wiele fotografii miejsc. Od czasu do czasu, tylko pojawiał się sam. W strojach ludowych, miejscowych, na plaży, gdzieś przy jakimś budynku, albo podczas jakiejś zabawy, czy miejscowej rozrywki. Takich albumów miał kilkanaście.
– Nie ma problemu. Z reguły drugi rząd ławek przy ścianie jest wolny, albo dwa miejsca w pierwszy, a tył środkowego rzędu. Siadaj, gdzie Ci pasuje. Nie ma przymusu byś brała udział w aktywizacji, ale jeśli tylko chcesz. Nigdy nie zabraniam nikomu chłonąć wiedzy, czy poznawać świat.
Sam zaczął poznawać świat po pierwszej ucieczce z domu, a później zdarzało się to jeszcze kilka razy, gdy włóczył się z plecakiem, namiotem i śpiworem.
– Miło mi, że zostajesz tu z własnej woli, a nie przymusu. Nie często się to zdarza – położył listę obecności na pierwszej ławce, by każdy musiał wejść na salę i nie mógł z niej wyjść bez zwrócenia na siebie uwagi. Jak lista leżała przy wejściu to podpisy były, a połowy studentów nie. – A może zechcesz kiedyś dołączyć do jakiejś wycieczki, które organizuję co jakiś czas?
Serafino
[Ach, te pomarańcze. Jak wpadnę na coś innego, nie-owocowego to się odezwę, dobrze?]
OdpowiedzUsuńJolene
Uśmiechnął się słysząc pytanie o wycieczkę po wszystkich stanach, bo nie ukrywając jeszcze to nie zrobił. Oczywiście, był w kilku innych niż Floryda, ale nadal nie zorganizował sobie czasu tak, by móc spokojnie wyjechać na "stanową podróż". Tak, zdecydowanie tym pytaniem uświadomiła mu, że ma zaległości. Za dużo czasu spędzał na uczelni.
OdpowiedzUsuń– Nie zmuszam, nie namawiam. Rozpiskę moich wykładów znajdziesz na stronie internetowej Ridley, tam gdzie plany zajęć poszczególnych kierunków. Staram się tam na bieżąco uzupełniać tematy najbliższych moich wykładów, tak jak tutaj – wskazał na skoroszyt leżący na biurku, otwarty na stronie zapisanej przykładowymi planowanymi tematami.
Cieszył się, że potrafił jeszcze kogoś zainteresować. I co najlepsze, nie za sprawą wyglądu. W myślach przemknął mu obraz wzdychających dziewcząt z pierwszych rzędów. Cóż, nie bardzo to rozumiał. W sumie dziwiło go wszystko, co mogło przypominać jakiekolwiek zaloty. Miał z tym problem, bo najczęściej tego nie dostrzegał, a jeśli nawet to nie rozumiał i koło się zamykało.
– Mam już plan na dwie wycieczki, ale poddam to głosowaniu. Jedna to: Nowy Jork "Wielkie Jabłko", a druga: USA Północno – Zachodnie "Parki Narodowe Wybrzeża Pacyfiku". W tym roku chciałbym, by studenci poznali Stany Zjednoczone. Wycieczki do Europy tylko dla zaufanych i dobrych uczniów, a przy tym chętnych, i bliżej przerwy zimowej.
Serafino
(No ciekawe czemu się tak zmieniła. Tajemnicza ta Bunny. Baw się dobrze i zapraszam do siebie!^^)
OdpowiedzUsuńXander&Isabella