poniedziałek, 25 lipca 2016

Ex­pe­rien­ce

Colleen Kendrick

| Architektura wnętrz | Rok II | Vilana, pokój 210 |
 | Gimnastyka artystyczna | Koło literackie | Drużyna siatkówki |

Ma niezliczoną ilość twarzy. Nigdy nie wiesz, z którą będziesz miał danego dnia do czynienia. Może będziesz miał pecha i natkniesz się na irytującą Cold, a może jednak Ci się poszczęści i wpadniesz na Col, która ma wszystko gdzieś. Istnieje też szansa, że spotkasz się z jej sztywną stroną osobowości, która ukazuje się często po spotkaniach z matką, wtedy masz do czynienia z idealną Collen, która chodzi wyprostowana i nosi spodnie w kancik. Powodzenia!

Zamknij oczy i weź głęboki oddech. Wypuść powoli powietrze i daj się ponieść wszechogarniającej sile. Widzisz niską brunetkę, która patrzy na bezdomnego psiaka, krzątającego się pod jej nogami. Zaczynasz się zastanawiać, co teraz zrobi. Zdzieli go po rozczochranym łbie i przegoni czy przesunie dłonią po zabrudzonej sierści i obdarzy ciepłym słowem? Dziewczyna co prawda schyla się, ale ku twojemu zdziwieniu najpierw rozgląda się na boki, jakby czegoś szukała. Następnie na jej jasnej twarzy pojawia się delikatny, ale rozczulający uśmiech, a ona obdarza psiaka jednym z najsmutniejszych spojrzeń, z jakim kiedykolwiek się spotkałeś. Przesuwa drobną dłonią o długich smukłych palcach, które mogłyby należeć do malarki, po jego czuprynie, a ten w odpowiedzi macha słabo ogonem. Widzisz, jak poruszają się jej usta, ale nie jesteś pewny co powiedziała. Wydaje ci się, że usłyszałeś „Jesteśmy do siebie bardzo podobni”, ale nie dałbyś sobie głowy uciąć. Zanim zdążysz się w tym wszystkim połapać, sceneria zamazuje się, a rozczulający obrazek znika. Na jego miejsce pojawia się nowy...
Widzisz białe ściany, urządzenia, których nie potrafisz nazwać i pojedyncze łóżko. Ciszę zaburza jedynie stabilne pikanie jednej z maszyn. Rozpoznajesz ten szpital i brunetkę, która siedzi przy łóżku i ściska dłoń jakiegoś chłopca, który ma zamknięte oczy i najwyraźniej jest pogrążony w głębokim śnie. Teraz skupiasz uwagę na brunetce. Niby to ta sama osoba, ale jednak tak bardzo różni się od dziewczyny, która głaskała bezdomnego psa. Tamta wydawała się taka silna i zdeterminowana. Ta ma przygarbione ramiona, jakby walczyła z wiatrem, który za wszelką cenę chce ją zdmuchnąć. Wydaje się taka… krucha. „Bardzo za tobą tęsknie” słysząc te słowa, uświadamiasz sobie, jak bardzo ta scena jest poufna i nie chcesz tego oglądać, wiesz, że nie powinieneś tu być. Kręcisz głową, a scena oddala się, a po chwili całkowicie znika... 
Zamiast szpitala widzisz coś na kształt sali treningowej z ringiem na samym środku pomieszczenia. Tym razem brunetka uderza w worek treningowy, trzymany przez faceta wielkości dębu, który kręci głową i kładąc dłonie na jej drobnych ramionach, zmusza by się zatrzymała. Ta wbija w niego wściekłe spojrzenie i pyta, o co mu tym razem chodzi, jednakże on nie odpowiada od razu. Czeka, a ona w końcu się załamuje i wyznaje, że była tego dnia w szpitalu. „Jego stan się nie zmienia. Każdego dnia jest tak samo”. Wyznaje z żalem i opuszcza głowę, jakby była dla niej zbyt ciężka, opierając czoło na jego silnie zbudowanym ramieniu. „Dobrze, że się nie pogarsza”. Jego głos kompletnie nie pasuje do ciała, ale słowa wydają się jednocześnie brutalne i mądre. „Wiem, ale wciąż czuję się źle, że wiodę normalne życie, podczas gdy on tam po prostu leży”. Trener ze smutkiem w oczach kręci głową i pokracznie obejmuje ją ramieniem. Widać, że nie lubi tego typu sytuacji, ale mimo to cichym i uspokajającym głosem prosi, aby dziewczyna przestała się wreszcie obwiniać. Choć chcesz poznać dalszą część rozmowy, obraz zamazuje się i znika jak wszystkie poprzednie. 
Teraz pojawiasz się w dużym pokoju, który jest dwa razy większy od twojej sypialni. Ściany pomalowane są na ciemny beż, z sufitu zwisa kryształowy żyrandol, podłogę pokrywa jasne drewno, a na środku pomieszczenia znajduje się podłużny stół z dwunastoma krzesłami. Atmosfera w jadalni jest tak gęsta, że jesteś pewien, iż z łatwością pokroiłbyś ją nożem. Przy stole siedzą trzy osoby, jednakże ty skupiasz uwagę na brunetce, zastanawiając się, jaką teraz stronę swojej osobowości pokaże. Na jej twarzy gości grymas i co chwila odgarnia niecierpliwie kosmyk włosów, który wymknął się z przedziwnie zaplecionej fryzury. Zaciska palce na widelcu z taką siłą, iż pobielały jej już knykcie. Kobieta, jak i mężczyzna zdają się tego nie dostrzegać i stwierdzają, że dyskusja jest już zakończona. W tym samym momencie brunetka z impetem wstaje, wbijając widelec w sam środek talerza i nie zawracają sobie głowy narobionym bałaganem ani ich zdegustowanymi minami, wychodzi z pomieszczenia, a ciebie oblewa błoga cisza oraz czerń, który prowadzi cię ku codzienności.


______________________________
Wracam po długiej przerwie w blogowaniu, więc proszę o wyrozumiałość :) 
Z karty nie wynika zbyt wiele, a jedynie strzępka informacji, jednakże tak właśnie miało być. Jej historia ma zostać opisana w wątkach, do których serdecznie zapraszam. 
Mój pisarski warsztat mógł przez ostatni czas trochę zardzewieć, ale mam nadzieję, że jakoś uda mi się go odnowić. 

10 komentarzy:

  1. [Muszę przyznać, że podglądałam w nocy i kartą jestem wręcz zachwycona. Witam na blogu, samych przyjemności życzę! No i wiadomo, przede wszystkim mnóstwa wątków i weny. W razie chęci zapraszam do Shinna ;)]

    Louey

    OdpowiedzUsuń
  2. [Uuuu, pomysł z gazetą i rozpoznaniem go wydaje się mhroczny. Podoba mi się! Stas by spanikował i kto wie, co by zrobił? Agdyby tak połączyć to z bieganiem? I brakiem wody?]

    Stas

    OdpowiedzUsuń
  3. [Będę bardzo zła, jak powiem, żebyś jeszcze pomyślała? :D jak nic nie wymyślisz zostaniemy przy łapaniu pokemonów. Ja sama też ruszę głową, chociaż może mi to dziś dość opornie iść :D]

    Louey

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Do tej pory myślałam, że zgrabnie wychodzi mi pisanie czegoś o postaci, choć w rzeczywistości informacji było w tym jak kot napłakał, ale po przeczytaniu Twojej karty już wiem, że zostałam przebita po tysiąckroć – nic z niej nie zrozumiałam.
    Może nie chodzi do końca o zrozumienie. Prędzej o to (co, wnioskuję, jest celowym zabiegiem), że czyta się o wielu twarzach Colleen, pomiędzy którymi jednak nie potrafię odnaleźć spoiwa, które czyniłoby z niej wciąż tę samą osobę.
    Jeżeli tak miało być – odautorski dopisek sugeruje, że jak najbardziej – jestem pełna podziwu, bo to raczej rzadko spotykana umiejętność, by pisać o kimś, równocześnie wcale o nim nie pisząc. Raczej próbuje się zachować jakąś spójność. Kiedy się nie próbuje, cóż, zazwyczaj wychodzi tak, że pod tym niepróbowaniem kryje się całokształt skonstruowany w ten sposób, że czytelnik wyciąga wnioski, bo ma je z czego wyciągnąć.
    Ale, ale! Nie poczytuj tego za obrazę, czasem uaktywnia się we mnie wielki myśliciel.
    I cześć, miłej zabawy.]

    Cattelat

    OdpowiedzUsuń
  5. [Siema! Nie wiem, co ze mną jest nie tak, że lubię, jak ktoś napisze coś o postaci, a je z tego i tak niewiele rozumiem. W ogóle, pochwały! Wiem, że nic nie wiem i w sumie to pewnie warto poznać Colleen, bo chociaż odrobinę więcej o niej się dowiedzieć. Czuję się zaintrygowana.]
    Jeffrey / Serafino

    OdpowiedzUsuń
  6. [Bardzo ciekawa karta, ja osobiście rozumiem tyle i zostało mi do zrozumienia dane. Osobowość Collen jest zmienna, niemniej jednak łączy je wszystkie coś w rodzaju rozżalenia, za którym stoi pewien znak zapytania - jak mniemam, do rozszyfrowania w wątkach. Teraz mogę się jedynie domyślać. Życzę wielu atrakcyjnych wątków i zapraszam w razie ochoty, cześć! :)]

    Logan Mandelbrot

    OdpowiedzUsuń
  7. [Czuję się zobowiązana do rozpoczęcia, ale... Dzisiaj już chyba nie dam rady, chociaż kto wie - wszystko jeszcze może się zdarzyć. W każdym razie najpóźniej pojawi się jutro w godzinach wieczorowych :)]

    Louey

    OdpowiedzUsuń
  8. [ W sumie karta – ze względu na konstrukcję – byłaby ciekawa, gdyby nie to, że jest w tym coś bardzo mało realnego, co nie pasuje i przez to całość wydaje się toporna. Mam też problem z narracją, nie lubię drugoosobówek i uważam, że bardzo rzadko pasują – i nie wydaje mi się, żebyś opisywała coś, z czym się to zgrywa, ale okej, być może to tylko moja sprawa, gust, preferencje i tak dalej. Natomiast cały zamysł... Właściwie jakim prawem narrator widzi te sytuacje? Gdybyś weszła w jakiś oniryzm, realizm magiczny, to spoko, ale ten tekst nie przywodzi niczego takiego na myśl. Co najwyżej myślodsiewnię z Pottera, co jest nonsensowne i absurdalne, bo to w końcu nie ten świat... Mogłoby być to opisane na zasadzie migawkowych scenek filmowych albo zdjęć oglądanych w albumie, do których dobudowana byłaby historia. Mam wrażenie, że wtedy mogłoby wyjść mniej śmiesznie, a dużo lepiej, ale oczywiście mogę się mylić. Tyle.
    Btw. dlaczego niska dziewczyna gra w drużynie koszykarskiej? :D
    Cześć, baw się dobrze! ]

    Ellery Bentley

    OdpowiedzUsuń
  9. [ Jasne. Ale myślisz o czymś bardziej konkretnym czy po prostu wolisz iść w stronę spontaniczności?]

    Cattelat

    OdpowiedzUsuń
  10. [Możesz nam śmiało coś zacząć.]

    OdpowiedzUsuń